to koniec - podjelam decyzje ,ciezko bylo ale postawilam wszystko na jedna karte. :(
mam dość już życia..... Nic nie ma sensu!!!!
kolejny dzien ... kolejna kłótnia....
Traktuje kobiety jak własnośc i jakby mu sie wszystko nalezalo...
moze czas by zakonczyc to...
szkoda tylko ze potrafi byc czasami uroczy i kochany...
ale tak malo tych dni jest .... malo dobroci.... przytulenia i milych slow...
jestem juz zmeczona ....
Kolejny dzień i to w dodatku niedziela..
Dużo wolnego czasu i jest to czas na rozmyślanie i analizowanie swoich poczynań...
Ale co tu rozmyślać ...
On nadal niby z żoną choć i tak więcej go nie ma w domu niż jest....
Dlaczego nie odejdzie od niej jeżeli ona jest niedobra- krzyczy na niego i wyzywa a do tego potrafi uderzyć...
Mówi że ze względu na dzieci....
Ale dzieci też nie są szcześliwe...:(
Jaki to ma sens wszystko ...
Jego małżeństwo....
Moje życie.....
Wczoraj późnym wieczorem była kłótnia - słowa które mnie bardzo zabolały...
Dziś usłyszałam że nie chciał tak powedzieć ... że tak nie myśli ..
Ale słowa w pamięci zostały....
Wiem że ON od żony nie odejdzie ..że zawsze będę tylko tą drugą... nie ważna ... mało istotną osobą...
Choć ona go bije.. wyzywa... ryje mu w psychice ... to i tak ona bedzie zawsze jego żonką..
Nie wiem jakbym się starała to i tak to już chyba nie ma znaczenia..... :(
Zawsze smutek ... nic innego nie ma...
Nie udane dzieciństwo , potem małżeństwo a teraz....
Teraz nie ma nic ...
Została tylko pustka - samotna ....pustka...
Czy nie ma już szczęścia i normalnośći ..
Czy nie ma już miłości i normalności..
Chyba już nie..
Nie dla mnie...
e-blogi.pl [Załóż blog!] Subskrybuj blogi [Zamknij reklamy] |